Współczuję sytyuacji.

Pisma możesz pisac do spółdzielni nie zaszkodzą, natomiast nie sądzę żeby spółdzielnia Ci pomogła.

Niestety taki urok mieszkania w blokach w Polsce. W krajach cywilizowanych nie do pomyślenia, żeby sąsiad sąsiadowi zakłócał spokój zwłaszcza w blokach, w mieszkaniach własnościowych.

Też miałam takich uciążliwych sąsiadów przez 1,5 roku (na szczęście się wyprowadzili) i żadne moje prośby nie pomagały, więc jedyną opcją było odpłacenie: wet za wet.

Moi uciążliwi sąsiedzi bardzo głośno puszczali muzykę, a graniczyliśmy przez ścianę (na tym samym piętrze), mieli jeszcze dwa psy, z których jeden dał nam mocno popalic swoim wyciem i szczekaniem zwłaszcza w nocy (od około 23 do około 2.00 lub rano od około 5.00).

Ponieważ, nie zaprzestali słuchania głośnej muzyki, to ja do swojej kuchni przyniosłam wieżę i nastawiałam na full i wychodziłam do pokoju (tam gdzie ja mam kuchnię i łazienkę oni mieli duży pokój – dzieliła nas ściana) i po kilku minutach sprawdzałam, czy ściszyli swoją muzykę czy nie, jak już w swoim mieszkaniu nie słyszałam ich muzyki to swoją wieżę też wyłączałam i można było wreszcie normalnie funkcjonowac. Jak tak zrobiłam pierwszy raz to pomogło na trzy miesiące, ale później musiałam przynajmniej raz w tygodniu przywoływac buraków do porządku.

Policja, Straż Miejska niestety nie reagują tak jak powinny, wobec tego pozostaje sąsiadom też odpłacac pięknym za nadobne.