Napatrzyłam się na Wasze czarne ściany i aż mnie korci.. Napiszcie czy czerń u

mnie bedzie miała rację bytu? Mieszkanie metrażem nie grzeszy więc się mocno

waham. Myślałam, ze przesunę kanapę pod okno, dam tam jakąś komodę i nad nią

jakiś obraz. Tak w ogóle to najchętniej bym się tej jednej kanapy pozbyła ale

gdzie ja kogoś posadzę jak przyjdzie- tak to mamy wygodny kąt kanapowo- pogawędkowy.

W przedpokoju też bym malnęła tę jedną ściane na czarno by jakoś to się zegrało.

Lampa w pokoju obecnie jest inna, już nie taka pałacowa- zwykła kula puzlowata.

Właścicielki czarnych ścian (i nie tylko) doradźcie coś..